Zabrakło sił, czyli mecze z Olimpią Łochów

Mimo hucznych zapowiedzi i licznych nadziei – dwukrotnie przegrywamy z Olimpią Łochów (raz w dogrywce). Boli szczególnie fakt, że to pierwsza porażka juniorów na własnej hali w tym sezonie – dopiero po niespełna 5 miesiącach rozgrywek. Boli również to, że wygrana była w zasięgu pod jednym warunkiem: szerszym składem.

Sobotni mecz to szablonowy przykład wyrównanego początku i powolnego opadania z poziomem gry. Nie tłumaczy nas tutaj mała ilość zawodników. Nie wybieganie wyniku, tylko tragiczna skuteczność, lekki brak koncentracji i sporo nonszalancji w grze. To zgubiło juniora i spowodowało wynik 4:7. Nie wykorzystaliśmy braku Michała Skury, głównego dyrygenta gry Olimpii. W ciągu 18 minut zdobyliśmy 3 bramki, 4 i ostatnią strzeliliśmy zaś w 54 minucie, gdzie Kalinowski dobrze dobił strzał Krawczyka. To nie jest statystyka drużyny, która ma zamiar walczyć o wyższe cele. Mimo tego, że skuteczność leżała, kilka innych rzeczy naprawdę wychodziło. Sama waleczność zawodników była godna podziwu. Walka, powroty po stracie – mimo kilku pomyłek czy zbytniego zapędzenia się poszczególnych zawodników taki obraz i chęć gry napawa optymizmem.

Niedzielne spotkanie to obraz zupełnie innej gry. Sam wynik 6:7 po dogrywce wygląda o wiele lepiej, niż rezultat z dnia poprzedniego. Mecz na pewno był twardszy, ponieważ ponownie porównując sobotnie starcie z niedzielnym, w sobotę obyło się bez kar – w niedzielę było ich 6 (12 minut). Co do samego meczu – ponownie początek meczu był najciekawszym elementem. Pierwsza tercja rozpoczęła się od stracenia bramki przez naszą drużynę, by w odpowiedzi zdobyć aż 4. Strzelali Kalinowski, Gałązka, Kuźnik i Pieczyński. Przed pierwszą przerwą straciliśmy jeszcze jedną bramkę po strzale Pawła Ogonowskiego i wynik który widzieliśmy na tablicy po 20 minutach to 4:2. Następna tercja to znowu całkowite rozproszenie naszej drużyny. W 10 minut tracimy 3 bramki oraz prowadzenie. W ostatniej tercji, świadomi wyniku i stawki wyszliśmy wyżej i w 50 minucie Robert Krawczyk trafia na wyrównianie (by za 40 sekund zejść na karę). Na 7 i pół minuty przed końcem w równych składach (4 na 4) po dość składnej akcji wynik zmienia się na 6:5, a my ponownie musimy go nadrabiać. Po golu Chrupka mimo wielu okazji bramka była jak zaczarowana. Na 3 sekundy przed końcem przed bramką Łochowa sędzia Rozmiarek zagwizdał przewinienie i rzut wolny dla naszej drużyny. Akcja w której Kalinowski przebiegł koło piłki, Krawczyk podał, a Kuźnik zawinął do bramki zakończyła się golem na sekundę przed końcem i ostatecznie dogrywkę.
Niestety mimo tej szansy, już po 22 sekundach Michał Skura trafia z pewnej odległości do bramki Szczęsnego i ostatecznie punkt trafia do nas, 2 do ekipy z Łochowa

Punkty po weekendzie:

Robert Krawczyk 5 (2 bramki + 3 asysty)

Bartłomiej Kalinowski 5 (3 bramki + 2 asysty)

Kacper Gałązka 3 (bramka + 2 asysty)

Kasper Kuźnik 2 (2 bramki)

Patryk Pieczyński 1 (bramka)

Bartosz Twardowski 1 (bramka)

 

Nie udało się. Nie tłumaczymy się, rozumiemy, że to nie były dobre mecze. Po prostu nie daliśmy rady. Brakowało sił na boisku, pod bramką celnego strzelania, a w szatni większej motywacji. Jednak, już za tydzień mamy szansę do rewanżu: jedziemy na półfinał (do Łochowa) mistrzostw Polski u19, gdzie zagramy z ostatnim rywalem i jednocześnie gospodarzem – Olimpią Łochów, Absolwentem Siedlec oraz Juniorem Kębłowo. Zapowiedź tego wyjazdu już niedługo na stronie. NOWA!

Napisz komentarz

Facebook Auto Publish Powered By : XYZScripts.com